Mieszanie języków to nie pomieszanie z poplątaniem

Przeskakiwanie z języka na język, jakie czasami można zaobserwować u osób dwujęzycznych nie jest dowodem na niechlujstwo językowe, rzadko też wynika z chęci pochwalenia się znajomością języka obcego. Najczęściej jest to nie do końca uświadomiona strategia komunikacyjna lub chęć bardziej precyzyjnego oddania swoich myśli.

Anika ma siedem lat, jej pierwszym językiem jest angielski, a drugim – polski, którego zaczęła się uczyć w wieku sześciu lat, gdy przyjechała do Polski i rozpoczęła naukę w polskiej szkole. Po roku z dumą powiedziała o sobie: „I am half American i pół Polak”. Formułowanie tego typu zdań, w ramach których przeplatają się dwa języki, to nic niezwykłego u zarówno u dwujęzycznych dzieci, jak i dorosłych. Jednak code-switching, bo tak naukowcy nazywają to nie do końca uświadomione zachowanie, często wprawia w osłupienie osoby jednojęzyczne, które nie bardzo rozumieją, skąd się ono bierze. Jakie mechanizmy stoją więc za przeskakiwaniem z języka na język w ramach jednego zdania bądź rozmowy?

Do niedawna uważano, że języki w dwujęzycznym umyśle, takim jak umysł Aniki, są rozdzielone, jakby przechowywane w oddzielnych pojemnikach. Za tym szło przekonanie, że osoba dwujęzyczna może w danej chwili mówić w jednym języku, podczas gdy drugi pozostanie wyłączony w szczelnie zamkniętym pudełku . Obecnie badania nie pozostawiają jednak wątpliwości – nasz umysł nie rozdziela języków do osobnych pudełek, ale trzyma je wszystkie razem (więcej na ten temat : Dwujęzyczny to nie dwie osoby jednojęzyczne w jednym ciele).

Na fakt, że języki, jakie znamy, są w naszym umyśle ze sobą splecione, wskazują między innymi badania nad rozumieniem międzyjęzykowych homografów – słów, które mają podobną pisownię w obu językach, ale oznaczają co innego. Homografy – takie jakie „pies” (słowo oznaczające najlepszego przyjaciela człowieka odczytane po angielsku oznacza - „ciasta”) sprawiają, że w umyśle osób dwujęzycznych aktywowana zostaje reprezentacja tego słowa zarówno w jednym jak i drugim języku. Wyniki takich i podobnych badań całkowicie zmieniły nasze postrzeganie tego, czym są: mieszanie języków (ang. code-mixing) i przełączanie się między językami (ang. code-switching). Wprawdzie naukowcy wciąż spierają się czym różnią się między sobą te dwie kategorie, jednak ich wyodrębnienie nadało nowy kierunek badaniom nad tym fenomenem.

STRATEGIA, NIE BŁĄD

Po pierwsze, zaczęto odróżniać mieszanie i przełączanie się pomiędzy językami od interferencji językowej (negatywny, tj. mylący wpływ międzyjęzykowy). O tym, czy dana wypowiedź jest przykładem interferencji, czy przełączenia kodu decyduje jej poprawność – interferencja skutkuje błędem (np. gramatycznym: „ja jestem skończona” z ang. „I am done”, lub leksykalnym: francuskie słowo „dôme” czyli kopuła, bywa tłumaczone jako „dom”), natomiast zmiana języka – czy to pomiędzy zdaniami, czy w jednym zdaniu – następuje wtedy, gdy reguły obu systemów językowych zostały zachowane, np. „Często zaczynam zdanie po polsku, and find myself finishing it in English”. Code-switching – wbrew powszechnej opinii – rzadko jest też rezultatem trudności w odszukaniu właściwego wyrazu w wybranym języku, znacznie częściej jest świadomym wyborem osoby mówiącej. Badacze często mówią o przeplataniu języków jako o strategii komunikacyjnej osób dwu- i wielojęzycznych, które bardzo dobrze znają swoje języki. Nierzadko, osoby dwujęzyczne dostrzegają, że dane słowo lub zwrot w jednym języku ma nieco inne znaczenie w drugim języku. I tak, francuskie „joie de vivre” ma nieco szersze znaczenie niż „radość życia” po polsku. Innymi słowy, zmiany języka np. w postaci wtrącenia jakiegoś zwrotu w drugim języku pozwalają osobom dwujęzycznym lepiej wyrazić swoje myśli.

MIESZANIE JĘZYKÓW PRZEZ DZIECI TO TEŻ ZABAWA

Dzieci mogą mieszać kody z wielu powodów, ale większość z nich wynika z faktu, że uczą się i poznają świat poprzez zabawę i nauka języka nie jest tu żadnym wyjątkiem. Oczywiście, dzieci częściej niż dorośli popełniają błędy podczas mieszania kodów. Nie znaczy to jednak, że dziecięcy code-switching i code mixing abstrahuje od reguł i struktur językowych. Część z tego, co rodzice najczęściej nazywają „kwiatkami językowymi” wynika właśnie z chęci wypróbowania nowo poznanego (czasem nowo utworzonego) słowa, a część z faktu, że ich dwujęzyczność nie została jeszcze całkowicie ukształtowana. Mówiąc o nieukształtowanej jeszcze dwujęzyczności, warto także pamiętać, że podobne rozwojowe błędy językowe towarzyszą dzieciom jednojęzycznym, i również wynikają z tego, że w ich przypadku proces uczenia się języka jeszcze się nie zakończył. I tak, polskie dzieci jednojęzyczne jeszcze w wieku 5 lat mogą mówić „dostanąć”, „dawasz”, „upadnęłem”, natomiast ich angielscy rówieśnicy tworzą „goed”, „wented” i „footses”. Dzieci dwujęzyczne mogą więc zarówno tworzyć takie wynalazki językowe jak „jumpać” lub „nie lubić dogów”, jednak wszystkie te próbki są naturalnym rezultatem ciągle trwającego procesu uczenia się dwóch języków.

Ale jest coś jeszcze, co przynagla dzieci dwujęzyczne do mieszania języków. W swojej książce „Language Processing in Bilingual Children” profesor Ellen Bialystok wskazuje, że przełączanie języków przez dzieci świadczy o rozwijanej przez nie świadomości metajęzykowej. Świadomość ta pozwala rozmówcy „przyjrzeć się z boku” temu, co mówi, lub czego słucha, rozważyć językową formę i strukturę, w którą ubrane jest znaczenie. W efekcie, dzieci dwujęzyczne czerpią sporą frajdę z testowania „giętkości” systemów językowych, sprawdzając, czy dany element w obu językach pełni podobną funkcję, lub co z dwóch języków da się ze sobą połączyć, a jakie elementy zupełnie do siebie nie pasują.

PRACA W TRYBIE DWUJĘZYCZNYM

Z badań nad dorosłymi dwujęzycznymi wiemy, że funkcjonują oni w dwóch trybach, które różnią się poziomem aktywacji poszczególnych języków. W trybie jednojęzycznym silnie aktywujemy jeden z języków, który staje się językiem-bazą, na którym budujemy wypowiedź. W trybie mieszanym natomiast zarówno język A jak i język B są silnie aktywne i mają wpływ na nasze mówienie lub rozumienie. Według autora tej hipotezy, profesora Francois Grosjeana, to, w jakim trybie funkcjonuje osoba dwujęzyczna, zależy między innymi od jego rozmówców (czy są jedno- czy, podobnie jak on, dwujęzyczni), tematu rozmowy i celu interakcji. W efekcie, dorośli dwujęzyczni niezwykle rzadko przeplatają języki, gdy np. okoliczności rozmowy mają formalny charakter (rozmowa kwalifikacyjna) lub gdy ich rozmówcami są osoby jednojęzyczne.

A co z dziećmi? Nadal nie potrafimy wskazać, kiedy dokładnie dzieci nabywające dwa języki naraz zaczynają odróżniać je od siebie i pojmować, w jakim języku powinny zwracać się do wychowawczyni we francuskim przedszkolu lub babci mieszkającej w Polsce. Wiemy jedynie, że proces ten następuje dość szybko i tak oto około czwartego lub piątego roku życia dzieci dwujęzyczne orientują się, że aby zostać zrozumianym przez francuską przedszkolankę czy polską babcię, muszą zaprzestać wtrąceń z nieznanego nauczycielce lub babci języka. (Co ciekawe, badania Peggy J. Goetz wykazują, że dzięki konieczności przypisywania innym języka, dzieci dwujęzyczne rozwijają teorię umysłu, czyli zdolność do dostrzegania perspektywy drugiej osoby, nawet o rok wcześniej niż dzieci jednojęzyczne). Niemniej jednak, w okresie tego językowego dostrajania się do otoczenia, dzieci mogą posiłkować się obcojęzycznym, ale za to łatwiej dostępnym, słowem. Dzieci są niezwykle pragmatyczne – dla nich przekazanie treści ma większe znaczenie niż użyta forma. Jeśli mają podejrzenia, że babcia jednak zrozumie coś np. po francusku, to z chęcią ten fakt wykorzystają.

JEŚLI RODZIC SIĘ MARTWI…

Jeśli rodzic dwujęzycznego dziecka martwi się tym, że dziecko zbyt często przełącza się pomiędzy językami lub miesza języki, profesor Barbara Zurer Pearson, ekspert z dwudziestoletnim doświadczeniem w badaniach nad dziecięcą dwujęzycznością, a przy okazji autorka poradnika Jak wychować dziecko dwujęzyczne, poleca rodzicom zwrócić uwagę na to, jak sami mówią. Profesor Pearson tłumaczy, iż dzieci częściej mieszają kody, gdy słyszą podobne zachowanie u rodziców i innych dorosłych wokół siebie. Co więcej, podkreśla, że code-switching nie musi być nawet obecny w mowie skierowanej do dziecka – wystarczy, że rodzice mieszają języki rozmawiając między sobą, ze swoimi przyjaciółmi lub rodziną, a dziecko także będzie naśladować słyszany dwujęzyczny tryb. Z tego względu, wakacje w kraju, w którym używany jest “ten drugi” język domowy, mogą być bardzo dobrym remedium na zbytnie przełączanie języków – otoczenie, które zna wyłącznie jeden język pomoże dziecku przejść w tryb jednojęzyczny, a także wzmocni znajomość tego języka.

Niektórzy rodzice decydują się też poprawiać swoje dzieci. Taka praktyka ma często głębokie uzasadnienie w sytuacji, gdy kontakt z drugim językiem jest sporadyczny i głównym jego źródłem jest dom. Wtedy motywacją rodziców – i słusznie – jest chęć podtrzymania znajomości drugiego języka w formie, a ich narzędziem – dbanie o „czystość” językową wypowiedzi, bez wtrąceń z języka otoczenia. Należy przy tym jednak pamiętać, że dzieci uczą się rzadziej w wyniku wskazania palcem („Asiu, mówi się, <<skończyłam>>, nie <<ja jestem skończona>>). Świetnym tego przykładem, jest siedmioletnia Anika, ta sama, która zadeklarowała, że jest „pół Polak i half American”. Przez długi czas mówiąc o sobie po polsku używała formy męskiej np. „jestem głodny”, „zrobiłem”, którą zasłyszała od ojca. Przez ponad pół roku nikt nie potrafił wytłumaczyć jej, że dziewczynki po polsku mówią „głodna”, a chłopcy „głodny”. Po 9 miesiącach przebywania w Polsce dziewczynka przyszła do ojca z płaczem, żaląc się, iż nikt jej wcześniej tego nie powiedział, i że ona przez cały ten czas mówiła źle! Zadaniem rodziców i otoczenia jest dawać dzieciom odpowiedni wzorzec językowy, ale to zadaniem dzieci jest „przetrawienie” podawanych im informacji i wyabstrahowanie z nich zasad rządzących językami.

Karolina Mieszkowska

Image courtesy of supakitmod at FreeDigitalPhotos.net

Serwis "Wszystko o dwujęzyczności" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego. Utwór powstał w ramach projektu finansowanego w ramach konkursu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.“ realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2015. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.”.