Mit nr 3: Naukę języka obcego trzeba zaczynać bardzo wcześnie, albo wcale

Istnieje powszechne przekonanie, że osobą dwujęzyczną można stać się tylko w dzieciństwie. W przekonaniu tym jest pewna doza słuszności, z drugiej jednak strony nie brak przykładów na to, że osoby, które rozpoczęły naukę języka obcego w późniejszym wieku, osiągnęły sukces.

W psychologii modne są teorie tzw. okresu krytycznego. Jest to taki czas w życiu człowieka, kiedy opanowanie danej umiejętności przychodzi automatycznie i bez wysiłku. Po zakończeniu tego okresu natomiast – osiągnięcie tego samego efektu jest okupione znacznie większym wysiłkiem, o ile w ogóle jest możliwe. Specjaliści są zgodni, że w przypadku nauki języków również możemy mówić o okresie krytycznym, ale nie ma już zgody na temat tego, co jest jego źródłem i na jaki wiek w życiu człowieka on przypada.

Badanie przeprowadzone przez dwie amerykańskie badaczki Jacqueline S. Johnson i Elissę L. Newport w 1989 roku z udziałem emigrantów z Chin i Korei wykazały, że rzeczywiście w kontekście nauki języka można mówić o czymś takim, jak okres krytyczny – imigranci azjatyccy, którzy przybyli do USA po ukończeniu 17 roku życia statystycznie rzecz biorąc uzyskali znacząco gorsze wyniki w teście na znajomość angielskiego od swoich rodaków mieszkających w Ameryce od dzieciństwa. Jednak ku zaskoczeniu samych badaczek po przyglądnięciu się poszczególnym testom, okazało się, że trudno jest wyznaczyć ostrą granicę wieku, która wyznaczałaby koniec okresu krytycznego – wykres, na którym wyniki zostały przedstawione, miał formę łagodnie opadającej linii. Po drugie zaś, wśród osób, które przybyły do USA jako dorosłe, nie brakowało takich, które opanowały język angielski w stopniu doskonałym.

Słownictwa uczymy się przez całe życie
Kolejne badania przeprowadzone przez naukowców potwierdziły konkluzje Johnson i Newport, znacznie je rozszerzając. Wychodząc z założenia, że język nie jest monolitem, ma bowiem różne poziomy, np.: fonetykę (wymowę), słownictwo i syntaksę, dowiedziono, że utrata zdolności opanowania każdego z tych poziomów przebiega w innym czasie i w inny sposób. Najpierw tracimy szanse na opanowanie wymowy (w skrajnym wypadku szanse na nauczenie się poprawnej artykulacji niektórych fonemów istniejących w języku hindi, tracą już kilkumiesięczne dzieci, jeśli nie są osłuchane z tym językiem); potem gramatyki; natomiast zdolności do nauczenia się słownictwa w języku obcym, nie tracimy w zasadzie nigdy, co jest logiczne, zważywszy na to, że słownictwa w języku ojczystym również uczymy się przez całe życie.

Psycholingwiści i psychologowie poznawczy starali się także wytłumaczyć, jakie są mechanizmy tej mitycznej przewagi w nau języków, którą dysponują młodsze dzieci i która następnie stopniowo zanika, jak to mieliśmy okazję zobaczyć na przykładzie eksperymentu przeprowadzonego przez Johnson i Newport. Jak dotąd, niestety nauka nie znalazła na to pytanie odpowiedzi. Pojawiło się wiele hipotez – część naukowców przypisuje ten niezwykły talent językowy, jaki charakteryzuje dzieci, uwarunkowaniom biologicznym, inni – czynnikom natury społecznej.

Mechanizm przyswajania języka
Hipoteza o istnieniu czynnika biologicznego zakłada, że człowiek na wczesnym stadium rozwoju dysponuje jakimś tajemniczym mechanizmem w mózgu, który sprawia, że jesteśmy w stanie w stosunkowo krótkim czasie opanować język ojczysty i który zanika, gdy już umiemy mówić. Słynny amerykański psycholingwista Noam Chomsky opisał go przy pomocy abstrakcyjnego modelu, ochrzczonego przezeń mianem „mechanizmu przyswajania języka” (Language Acquisition Device, LAD). Stąd wysnuto wniosek, że póki LAD nie zanikł, małe dziecko ucząc się drugiego języka, korzysta z jego dobrodziejstw. Hipoteza ta jest bardzo kusząca dla naukowców, ma wszakże wielką wadę – przy dzisiejszym stanie wiedzy nie sposób jej potwierdzić. Z drugiej jednak strony, nie można jej z całą konsekwencją odrzucić.

Natomiast teorie odwołujące się do czynników społecznych i sposobów, zyskują wśród uczonych od niedawna coraz większą popularność. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, że dzieci uczą się języków szybciej niż dorośli, bo używają ich w nieco innym celu – do zabawy czy podtrzymania kontaktu z rówieśnikami. Dorośli zaś, jeśli używają języka obcego, chcą coś konkretnego zakomunikować, a to jest znacznie trudniejsze – wymaga użycia precyzyjnego słownictwa i struktur językowych. Poza tym, dorośli nie potrafią spontanicznie chłonąć słownictwa i gramatyki, jak robią to małe dzieci, bo przeszkadza im w tym ugruntowana przez lata znajomość języka ojczystego; przez cały czas w ich przypadku następuje „rezonans” pomiędzy elementami z obu języków. Teorie odwołujące się do uwarunkowań społecznych mają jedną podstawową zaletę – pozwalają mieć nadzieję, że jeśli zostaną potwierdzone, nic nie będzie już stało na przeszkodzie w opracowaniu nowych metod nauczania języków, które sprawią, że nawet osobom w zaawansowanym wieku ta nauka będzie przychodziła z łatwością.