Mit nr 1. Dwujęzyczność jest czymś nadzwyczajnym

Mieszkając w Polsce trudno nam sobie wyobrazić, że większość ludzi na świecie posługuje się na co dzień dwoma lub większą liczbą języków. W naszym kraju mieszka stosunkowo niewiele mniejszości narodowych, których przedstawiciele między sobą używaliby swojego własnego, innego niż polski, języka. Ale ci z nas, którzy mieszkają za granicą i na co dzień posługują się przynajmniej dwoma językami i których sąsiadami są ludzie z wielu stron świata, wiedzą, że jednorodna etnicznie Polska stanowi raczej wyjątek, niż regułę.

W takiej sytuacji, jak Polacy zamieszkujący za granicą znajduje się wiele milionów ludzi. Druga połowa XX i początek XXI wieku to okres masowych migracji, na skalę niespotykaną dotąd w historii. Jak szacują socjolodzy, w tym czasie zmieniło miejsce swojego zamieszkania od 200 do 300 milionów osób na całym świecie, a liczba ta rośnie nieustannie. Przyczyny migracji są różne, wśród nich najczęstsze są te natury ekonomicznej i politycznej. Natomiast jej skutkami jest coraz większe przemieszanie się ludności w niektórych częściach świata oraz coraz powszechniejsza dwujęzyczność. Efekty migracji są najlepiej widoczne w miastach zachodnioeuropejskich i amerykańskich, gdzie mieszkańcy pochodzenia afrykańskiego, czy azjatyckiego stali się stałym elementem pejzażu wielkomiejskiego. Toronto, które jest uważane za najbardziej kosmopolityczne miasto świata, zamieszkują przedstawiciele 168 kultur, którzy używają ponad 100 języków (T. Ruprecht, Toronto’s many faces, 2005).

Jednak dwujęzyczność niekoniecznie musi być związana z migracjami, a nawet, patrząc na liczby, najczęściej wcale nie jest. Większość ludzi dwujęzycznych mieszka od pokoleń w jednym miejscu, miejsce to jednak leży na pograniczu dwóch lub więcej krajów i kultur. Ludzie mieszkający takich miejscach byli zmuszeni od dziecka posługiwać się, co najmniej dwoma językami, aby móc porozumieć się z sąsiadami, a niekiedy także i członkami rodziny.

Przesunięte granice
Mogą też istnieć inne powody, dla których ludzie na danym terytorium są dwujęzyczni. Często odpowiada za to historia. W wyniku I i II wojny światowej granice na mapach zostały poprzesuwane, czemu nie zawsze towarzyszyły przesiedlenia ludności. Dziś np. na terenie Litwy zamieszkuje wielusettysięczna mniejszość Polska, która obok ojczystej polszczyzny musiała nauczyć się języka litewskiego odkąd znalazła się w granicach państwa litewskiego. Wcześniej ci sami ludzie musieli przez lata porzumiewać się po rosyjsku jako że byli częścią sowieckiego imperium. W podobnej sytuacji jest choćby wielu Węgrów, którzy mieszkając od pokoleń w tym samym miejscu, po I wojnie światowej znaleźli się w granicach Słowacji, Rumunii, Serbii itp.

Dwujęzyczność bywała także efektem ubocznym kolonizacji. W wielu krajach Azji i Afryki, które w drugiej połowie XX wieku uzyskiwały niepodległość, wciąż używa się języków byłych mocarstw kolonialnych. Np. w Nigerii, gdzie w użyciu jest ponad 500 języków o zasięgu lokalnym, na język urzędowy wybrano …angielski. Wybór ten miał ułatwić komunikację pomiędzy poszczególnymi grupami etnicznymi i pomóc w unifikacji kraju.

Globalizacja
I wreszcie, dwujęzyczność staje się coraz powszechniejsza dzięki globalizacji. A jej postępy nie byłyby możliwe bez wspólnej platformy porozumienia, jaką stał się język angielski. Jest on zarazem wehikułem globalizacji, jak i jej beneficjentem. Wprawdzie jest on językiem ojczystym dla „zaledwie” około 350 milionów osób, jednak jego znajomość jako drugiego języka deklaruje już prawie miliard osób na całym świecie. Według prognoz międzynarodowej szkoły językowej Education First, wkrótce już angielskiego będzie się uczyło prawie dwa miliardy osób.