Zdradzi cię w 30 milisekund, czyli obcy akcent utrudnia życie

11/04/2016
Autor: 
Karol Chlipalski, Karolina Łukasik

Najlepszym sposobem na niedoskonały akcent w obcym języku jest polubienie go. Będzie to najskuteczniejsza broń przeciwko wszystkim krzywdzącym stereotypom, jakie się z nim wiążą.

Ze słynnego rosyjskiego językoznawcy i poligloty Romana Jakobsona żartowano, że znał on dobrze siedem języków i w każdym z nich mówił płynnie ...po rosyjsku. Żart ten dotyczył silnego akcentu, którego uczony nigdy się nie pozbył, pomimo iż większość swojego długiego życia spędził poza Rosją. Czy niedoskonała znajomość fonetyki u Jakobsona w jakikolwiek sposób unieważnia znajomość języków, jakimi się posługiwał? A także, czy posiadanie obcego akcentu w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie?

Ale zanim odpowiemy na te pytania, warto najpierw zastanowić się, czym tak naprawdę jest „obcy akcent”. O ile często używamy zdań typu: „on mówi z obcym akcentem” albo „ona ma świetny akcent, gdy mówi po francusku”, o tyle mielibyśmy sami problem z wytłumaczeniem na jakiej podstawie to stwierdziliśmy. Pewnie po jakimś czasie doszlibyśmy do tego, że nasz rozmówca wymawia niektóre głoski w nieco inny sposób – bardziej zbliżony do tego, jak je wymawia w swoim języku ojczystym. Tymczasem samo rozpoznanie „obcego akcentu” następuje niezwykle szybko. Jak wynika z eksperymentu przeprowadzonego na początku lat 80 XX wieku przez Jamesa Flege i Jamesa Hillenbranda, zorientowanie się, czy mówi do nas obcokrajowiec, czy rodzimy użytkownik naszego języka, trwa nie więcej niż 30 milisekund. Co ciekawe, uczestnicy tego samego badania byli również w stanie rozpoznać obcy akcent – i to natychmiast - gdy wypowiedź nagraną na taśmę puszczano im od tyłu.

Akcent to norma a nie wyjątek
Profesor Francois Grosjean, znany badacz zagadnień związanych z dwujęzycznością, a także popularyzator tej dyscypliny wiedzy, sporządził na swoim blogu listę mitów na temat osób dwujęzycznych. Jeden z tych mitów dotyczył akcentu, którego w obu językach – według powszechnego mniemania – osoby dwujęzyczne nie powinny posiadać. Oznacza to, że zarówno w jednym, jak i drugim znanym sobie języku powinny one artykułować głoski w identyczny sposób, jak czynią to jednojęzyczni władający tym samym językiem.

Tymczasem obcy akcent w jednym (przynajmniej) z języków to norma u dwujęzycznych, a nie wyjątek. Zdaniem naukowców, akcentu nie mają osoby, które od urodzenia miały identyczną ilość kontaktu z dwoma językami i żaden z nich nigdy nie dominował nad drugim. Takich osób jest jednak bardzo mało. Wszyscy pozostali dwujęzyczni, mieli częstszy i bardziej intensywny kontakt z jednym ze znanych sobie języków i z tego powodu zazwyczaj fonetyka ich pierwszego (lub dominujacego) języka wpływa w pewien sposób na to jak wymawiają głoski w tym drugim.

Akcent nawet w języku dominującym
Co ciekawe, wpływu fonetyki pierwszego języka na drugi, nie udaje się całkowicie pozbyć osobom, dla których ten drugi (w kolejności przyswajania) stał się dominującym. Marcus Taft i Minh Nguyen-Hoan z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii przeprowadzili badanie z udziałem dzieci imigrantów, którego uczestnicy rekrutowali się spośród osób, bądź urodzonych w Australii, bądź takich, które przyjechały do tego kraju przed ukończeniem szóstego roku życia. Jedni i drudzy jednak zanim przyswoili sobie angielski mówili w języku dziedzictwa, a później odebrali wykształcenie po angielsku i w momencie badania deklarowali, że to język Szekspira był dla nich dominujący. Okazuje się, że nawet oni artykułowali niektóre fonemy inaczej niż rodzimi, jednojęzyczni użytkownicy języka angielskiego.

Różnice indywidualne wynikające cech wrodzonych, a także doświadczeń językowych zdobytych w czasie całego życia, powodują, że bardzo trudno jest naukowcom znaleźć regułę czy zasadę rządzącą nabywaniem akcentu. James Flege postrzega nabywanie akcentów jako efekt “błędnej percepcji” (odruchowo interpretujemy to, co słyszymy, poprzez pryzmat dominującego języka). Dlatego też np. Polacy uczący się angielskiego mogą wymawiać “the” jako “ze” lub “de”. Zastąpienie znanych nam od dzieciństwa dźwięków typowych naszego pierwszego języka dźwiękami języka, którego się uczymy wcale nie przychodzi automatycznie i nie jest wcale łatwe. Motywacja oczywiście też gra w tym procesie rolę podobnie jak to, kogo słyszymy – jeśli nauczyciele języka obcego mówią z silnym akcentem, uczniowie mogą, świadomie lub nie, naśladować ich wymowę. Z czasem, w miarę nabierania biegłości w drugim języku, akcent staje się coraz słabszy, praca naszego aparatu głosowego zaczyna coraz bardziej przypominać to, jak mówią rodzimi użytkownicy danego języka. Jednak nierzadkie są przypadki osób – należał do nich bez wątpienia Roman Jakobson – które bez względu na częstotliwość posługiwania się drugim językiem zawsze będą brzmieli jakby od niedawna w ogóle mieli kontakt z danym językiem. U osób takich siła akcentu nie ma nic wspólnego ze znajomością innych podsystemów języka, morfologii, składni i słownictwa. Grosjean przytacza tu przykład Józefa Konrada Korzeniowskiego, znanego na całym świecie pod literackim pseudonimem Joseph Conrad. Korzeniowski nauczył się angielskiego dopiero jako dorosły człowiek. Wiele źródeł wskazuje na to, że miał mocny akcent, gdy mówił po angielsku, lecz nie przeszkodziło mu to zostać jednym z najwybitniejszych pisarzy tego języka.

Wypowiedzi z akcentem trudniej zapamiętać
Dlaczego więc w ogóle powinniśmy zawracać sobie głowę fonetyką języków, których się uczymy? Przede wszystkim dlatego, żeby ułatwić komunikację – nam i naszym rozmówcom. Zrozumienie osoby mówiącej z silnym akcentem jest trudniejsze dla rodzimych (i nie tylko) użytkowników danego języka. Z kolei eksperyment przeprowadzony przez dr Kristin Van Engen na Uniwersytecie Jerzego Waszyngtona w St. Louis sugeruje, że wypowiedzi z akcentem jest także trudniej zapamiętać, nawet jeśli niedoskonała artykulacja nie była przeszkodą w ich zrozumieniu.

Kolejny powód wiąże się z tzw. efektem pierwszego wrażenia, niedoskonały akcent powoduje bowiem, że jego posiadacz jest z góry kwalifikowany jako osoba nieznająca lub słabo znająca język. Przekonał się o tym Raed Saleh, kandydat na burmistrza Berlina. Saleh urodził się na Zachodnim Brzegu Jordanu, a w Niemczech mieszka od piątego roku życia. Jego znajomość niemieckiego jest co najmniej tak dobra jak rodzimych użytkowników tego języka (analiza poprawności gramatycznej jego wypowiedzi dokonana na zlecenie jednej z gazet wykazała, że popełniał on w czasie wystepu w TV średnio jeden błąd językowy na 140 wypowiedzianych słów, podczas gdy obecny wraz z nim w studio rodowity Niemiec mylił się statystycznie co 34 słowa), jednak niedoskonała artykulacja niektórych głosek spowodowała, że media zarzuciły mu słabą znajomość niemieckiego.

Akcent utrudnia życie
Obcy akcent nie tylko przeszkadza w wyborze na burmistrza Berlina, ale bywa powodem znacznie bardziej uciążliwych problemów wiążąc się w wielu krajach na całym świecie z całym szeregiem stereotypów, wśród których przeważają – niestety – te negatywne.

Dr Agata Głuszek, która swoją pracę doktorską - obronioną na uniwersytecie Yale - poświęciła stygmatyzacji społecznej związanej z obcym akcentem, przedstawia na swojej stronie internetowej (http://www.humanaccents.com/) ciekawą teorię, skąd właściwie ludziom wzięło się wyczulenie na obco brzmiącą mowę. Tłumaczy, że w czasach prehistorycznych niewielka liczba ludzi i ograniczona możliwość przemieszczania się na dalsze odległości, powodowała, że nasi przodkowie stykali się wyłącznie z przedstawicielami plemion żyjących na stosunkowo niewielkim terytorium, którzy zewnętrznie niewiele różnili się od „swoich”. Wówczas umiejętność odróżnienia „obcego” musiała opierać się na innych cechach, niż te postrzegalne wzrokowo. Jedną z tych cech był akcent. Wyczulenie na sposób, w jaki ludzie mówili, pozwalało więc odróżnić przyjaciela od potencjalnego wroga, a tym samym – nierzadko - uratować życie.

Wyczulenie to przetrwało do naszych czasów wraz z nieufnością, jaką darzymy „obcych”, czego dowodzi m.in. eksperyment, jaki przeprowadzili Boas Keysar i Shiri Lev-Ari z uniwersytetu chicagoskiego. Z badania tego wynika, że jesteśmy mniej skłonni dawać wiarę słowom wypowiedzianym z obcym akcentem. Uczestnicy mieli ocenić czy dość absurdalna informacja: ”żyrafa jest w stanie wytrzymać bez wody dłużej niż wielbłąd”, jest prawdziwa czy fałszywa. 7,5 proc. spośród nich było skłonnych w nią uwierzyć, gdy była podawana przez osobę mówiącą ”bez akcentu”, 6,95 proc. zaufało osobie z lekkim akcentem, a z mocnym akcentem najmniej – bo 6,84 proc.

Akcent świadczy o biedzie
Dodatkowo sposób postrzegania ubogich i słabo wykształconych obcokrajowców, którzy w XX wieku masowo napływali do krajów bogatego zachodu takich, jak np. Wielka Brytania, Francja czy USA niejako nałożył się na atawistyczną rolę akcentu i spowodował, że na jego podstawie zaczęto kategoryzować ludzi pod względem społecznym. I tak, brak akcentu oznaczał zamożność i przynależność do wyższej klasy, akcent zaś – biedę i niski poziom wykształcenia. Stereotypy, jakie narodziły się wówczas pokutują do dziś. W przeciwieństwie do uprzedzeń rasowych i innych - opartych na płci czy zamożności, nie są one w wystarczającym stopniu piętnowane i generalnie przechodzą bezkarnie. Rosina Lippi-Green, autorka książek o dyskryminacji ze względu na akcent cytowana przez Głuszek pisze: Akcent służy za pierwszy filtr, dlatego że prawo, obyczaj, a także dominujące poczucie tego, co jest moralnie i etycznie słuszne, zabraniają używania w tym celu w sposób bezpośredni rasy, pochodzenia etnicznego i geograficznego czy stopnia zamożności. Nie mamy takich skrupułów w odniesieniu do języka. Dlatego właśnie akcent staje się papierkiem lakmusowym, identyfikującym obcego, i pretekstem, aby się odwrócić. .

Grosjean zauważa także, że osoby, u których obcy akcent jest bardzo silny, są zwykle świadome tego zjawiska – zdarza się nawet, że przepraszają swoich rozmówców za niedostatki swojej wymowie. Nierzadko też wkładają wiele pracy, a także pieniędzy, aby akcentu się pozbyć. W USA istnieją specjalne kursy i terapie, które w mają za zadanie pomóc pokonać własne fonetyczne ograniczenia i w efekcie osiągnąć sukces niedostępny posiadaczom akcentu. Należy podejść sceptycznie do skuteczności tego typu działań, często te same ćwiczenia można wykonać samodzielnie i będą one równie skuteczne, a zarazem nieporównywalnie tańsze.

Francuski akcent oznaką wysokiej kultury
Akcent niekoniecznie jednak musi być powiązany z negatywnymi stereotypami. Zdarza się również, że wyróżnia on w sposób pozytywny - przekonuje Grosjean. Szczególnie wówczas, gdy dany sposób artykulacji charakteryzuje narodowość cieszącą się wysokim prestiżem. I jako przykład podaje francuską wymowę, uchodzącą w Niemczech za oznakę obycia i wysokiej kultury osobistej. Z kolei niegdyś w Polsce grasejowanie, czyli wymawianie francuskiego, drżącego „r” dodawało splendoru i świadczyło wyrafinowaniu. Dziś podobny efekt osiąga się wymawiając słowa na sposób anglosaski.

Chit Cheung i Matthew Sung, robiący wywiady z dwujęzycznymi studentami z Hong-Kongu, zauważyli, że dla niektórych badanych posiadanie czystego brytyjskiego akcentu wiąże się z pozytywnym obrazem siebie: studenci aspirowali do bycia “prawdziwymi”, kosmopolitycznymi dwujęzycznymi, a akcent – podobny jak ten, który jest udziałem królowej – był dla nich oznaką statusu.

Grosjean ma jedną prostą radę: można do swojego akcentu przywyknąć, a jeszcze lepiej jest go polubić. Jest po temu bardzo prosty powód. Fakt, że prowadzimy rozmowę w języku ojczystym naszego rozmówcy, a nie odwrotnie, świadczy o naszej przewadze. My znamy jego język, a on nie zna naszego. Dodatkowo, szczególnie w krajach anglosaskich istnieje duże prawdopodobieństwo, że angielski jest jedynym znanym naszemu rozmówcy językiem, co jeszcze bardziej powiększa naszą przewagę. Jeśli nasz rozmówca tej przewagi nie dostrzega – tym gorzej dla niego. To on powinien się tłumaczyć, a nie my.

Karol Chlipalski
Karolina Łukasik

Serwis "Wszystko o dwujęzyczności" jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska. Pewne prawa zastrzeżone na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego. Utwór powstał w ramach projektu finansowanego w ramach konkursu „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.“ realizowanego za pośrednictwem MSZ w roku 2015. Zezwala się na dowolne wykorzystanie utworu, pod warunkiem zachowania ww. informacji, w tym informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Współpraca z Polonią i Polakami za granicą w 2015 r.".