Wilamowice centrum rewitalizacji ginących języków świata

26/09/2016
Autor: 
PAP Nauka w Polsce
Do 28 września miasteczko Wilamowice gości badaczy z całego świata – trwa tam szkoła terenowa, w ramach której odbywają się seminaria i warsztaty poświęcone ratowaniu ginących języków. Wilamowianie dzielą się doświadczeniem z ratowania swojego własnego języka: wilamowskiego.

"Duża część używanych na świecie odmian językowych jest zagrożona – mówi PAP Bartłomiej Chromik, językoznawca z Uniwersytetu Warszawskiego. - Wychodzimy z założenia, że jako społeczność ogólnoludzka powinniśmy się tym tendencjom przeciwstawić, ponieważ zazwyczaj nie są to samoczynnie zachodzące procesy, lecz np. wynik działań politycznych czy źle pojmowanej globalizacji".

Trzytysięczne polskie miasteczko zostało wybrane na miejsce organizacji spotkania za sprawą języka wilamowskiego: ginącego języka, którego używa już tylko kilkadziesiąt osób.

„Język wilamowski ma swoje korzenie w średniowieczu, kiedy na tereny śląska, małopolski przybywali osadnicy z zachodniej Europy – opowiada Bartłomiej Chromik, który językiem wilamowskim zajmuje się w swojej pracy naukowej. - Język ten wykazuje spore podobieństwa ze średniowiecznymi odmianami językowymi germańskimi, z Niemiec, z Holandii – natomiast są tam też bardzo liczne wpływy słowiańskie, które są wynikiem kontaktu językowego zachodzącego przez 800 lat.”

Dodaje, że po II wojnie światowej używanie języka wilamowskiego zostało zakazane: Wilamowianie stali się ofiarami bardzo silnych represji, przez co język ten zaczął zanikać, przestano przekazywać go młodszym pokoleniom. Obecnie wilamowski jest pierwszym językiem dla jedynie 25 osób. Na podstawie zbieranych od nich materiałów, badacze uzupełniają słownik języka wilamowskiego.

Oprócz tego badacze i aktywiści podejmują też działania edukacyjne, np. organizując zajęcia językowe w szkole w Wilamowicach czy lektorat na UW. "W tej chwili mamy już grupę ok. 20 dzieci, które po wilamowsku mówią, niektóre z bardzo dużą poprawnością – dzięki temu po raz pierwszy od 70 lat liczba mówiących po wilamowsku przestała się zmniejszać" – opowiada Bartłomiej Chromik.

Szkoła terenowa jest organizowana w ramach projektu "Zaangażowana humanistyka w Europie: budowanie potencjału dla partycypacyjnych badań dziedzictwa językowo-kulturowego", finansowanego przez Komisję Europejską w ramach programu Horyzont 2020.

"Beneficjentami tego programu przeważnie mogą być pracownicy, doktoranci, studenci uniwersytetów. Jesteśmy natomiast głęboko przekonani o tym, że nie możemy robić rewitalizacji językowej nie włączając do tego procesu samych użytkowników tego języka – tłumaczy Bartłomiej Chromik. - Cały czas staramy się przełamywać stereotyp badacza i badanego – tak naprawdę jesteśmy bowiem współpracownikami użytkowników języków zagrożonych i uczymy się od nich o wiele więcej niż oni od nas.”

Z tego też powodu badacze wystosowali prośbę do KE, aby dopuścić do udziału w projekcie również przedstawicieli mniejszości językowych, użytkowników języków regionalnych oraz użytkowników języków nie uważanych powszechnie za osobny język.

„Dla samych Wilamowian najważniejsze jest chyba to, że szkołę terenową współorganizuje Uniwersytet Warszawski” – mówi PAP Tymoteusz Król ze stowarzyszenia Wilamowianie. „Do 2011 roku w Polsce było bowiem małe zainteresowanie językiem wilamowskim – zmieniło się to właśnie od czasu, kiedy zajął się tym tematem UW. Znacznie bardziej zauważani byliśmy za granicą: już prawie 10 lat temu Biblioteka Kongresu w USA uznała wilamowski za język, również UNESCO umieściło język wilamowski na mapie języków ginących. W Polsce wciąż czekamy na uznanie, jest jednak znacznie lepiej niż kiedyś. Szkoła terenowa nie jest jedynym dużym wydarzeniem w najbliższym czasie – już 27 września Wilamowice odwiedzi sejmowa Komisja ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych” – dodaje.

Podejmowane działania mają na celu rewitalizację języka, czyli odwrócenie negatywnej zmiany językowej bądź podjęcie próby jej spowolnienia. „Pierwszym, najważniejszym krokiem jest dokumentacja języka, czyli zapisywanie jak najwięcej przykładów jego użycia, tworzenie jak największej bazy nagrań i tak dalej – tłumaczy Bartłomiej Chromik. - Mając dokumentację, jesteśmy w stanie opracowywać różne materiały edukacyjne – jest to istotne zwłaszcza w sytuacji, w której jest zaburzony przekaz pokoleniowy pomiędzy starszymi a młodszymi użytkownikami języka.” Następnie tworzy się miejsca, w których ludzie są zachęcani do korzystania z języka.

"Za tym wszystkim musi iść jeszcze jeden bardzo ważny element, czyli zmiana negatywnego stosunku do języka – dodaje Chromik. - Bardzo często użytkownikami zagrożonych języków są społeczności zmarginalizowane – wielu z tych ludzi wstydzi się mówić inaczej niż jakaś określona dominująca grupa w ich społeczeństwie".

W ramach działań mających temu zapobiegać, w Wilamowie przygotowuje się sztuki teatralne wystawiane w języku wilamowskim. 25 września premierę będzie miał „Óf jer wełt”: trzeci już (po „Małym księciu” i „Hobbicie”) spektakl w całości w języku wilamowskim.

"Przygotowując z uczniami przedstawienia w języku wilamowskim udowadniamy nieprawdziwość stereotypowego myślenia, że taki język nadaje się tylko i wyłącznie do stosowania przez garstkę starszych ludzi” – stwierdza Tymoteusz Król.

Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl