Nie mógłbym nawet marzyć o takiej liczbie czytelników

12/02/2016
Autor: 
Ewa Haman

Trzeba wzmocnić poczucie wartości u osób dwujęzycznych, a także przekazać wszystkim mającym kontakt z dziećmi dwujęzycznymi podstawową wiedzę na temat tego, co wiąże się z wzrastaniem w otoczeniu dwóch języków – mówi portalowi dwujezycznosc.info François Grosjean, emerytowany profesor Uniwersytetu w Neuchatel, jeden z pionierów badań nad dwujęzycznością, który od ponad pięciu lat prowadzi bloga „Life as a bilingual” popularyzującego tę dziedzinę wiedzy.

Dlaczego zdecydował się pan pisać blog na łamach Psychology Today?

Gdy w lecie w 2010 roku Carlin Flora, redaktorka w czasopisma Psychology Today, napisała do mnie pytając czy nie zechciałbym pisać bloga na temat dwujęzyczności, poprosiłem o kilka tygodni na przemyślenie tej propozycji. Powodem było to, że jako naukowiec pisałem dotąd głównie artykuły naukowe, albo książki, ewentualnie rozdziały do książek. Posty wydawały mi się zbyt krótkie (800-1000 słów w porównaniu do dziesiątek stron, z jakich składają się teksty naukowe) i zbyt osobiste (w moim pisaniu akademickim jestem bardziej przyzwyczajony do używania strony biernej, niż czynnej). Ale rozejrzałem się wkoło i zobaczyłem, że np. blog o języku angielskim Davida Crystala cieszy się dużym zainteresowaniem. To przykład na to, że bardzo znany naukowiec, autor i wykładowca może od wielu lat blogować z wielkim sukcesem.

Uzyskałem także wsparcie od wielu kolegów i przyjaciół, których spytałem o zdanie. Np. Aneta Pavlenko, profesor w Temple University (w Filadelfii, przyp. red.), napisała do mnie, że prowadzenie bloga będze świetnym sposobem na popularyzację dwujęzyczności i że jest to ważny temat, istotny dla wielu rodzin w globalizującym się świecie (należy dodać, że Aneta w trzy i pół roku później przyłączyła się do mnie i teraz oboje zamieszczamy posty na tym blogu).

Ze względu na to, że już wówczas nie prowadziłem zajęć na uczelni i bardzo mi tego brakowało, pomyślałem sobie, że napiszę tytułem wstępu post o różnych aspektach dwujęzyczności skierowany do szerokiej publiczności. W ten sposób więc zaakceptowałem propozycję Carlin Flory i dołączyłem do grupy blogerów Psychology Today. Wtedy było nas około 500, a teraz blogerów poruszających różne temat związane z obszarami, jakimi zajmuje się psychologia jest już ponad 750.

Czy rzeczywiście istnieje zapotrzebowanie na blog o dwujęzyczności?

Istnieje wiele blogów o dwujęzyczności, część z nich jest pisana przez rodziców dwujęzycznych dzieci i na pewno są one ważne dla rodzin chcących pójść w ich ślady oraz poszukujących wsparcia. Rodzice ci nie są jednak naukowcami wyspecjalizowanymi w badaniach nad dwujęzycznoscią i nie zawsze do końca rozumieją artykuły naukowe. Osoby, które zajmują się bezpośrednio pracą naukową z tego właśnie powodu powinny odgrywać kluczową rolę w popularyzacji wiedzy, tłumacząc szerokiej publiczności swoje badania i badania swoich kolegów.

Przez wiele lat zajmowałem się dwujęzycznością – najpierw była praca magisterska poświęcona temu tematowi – i zawsze moim celem było obalenie mitów, które otaczają dwujęzyczność, a także opowiedzenie o odkryciach, jakie dokonują się na tym polu. Moim zdaniem, istnieje także potrzeba, aby wzmocnić poczucie wartości u osób dwujęzycznych, a także przekazać wszystkim tym, którzy mają kontakt z dziećmi (rodzicom, nauczycielom, logopedom) podstawową wiedzę na temat tego, co wiąże się z wzrastaniem w otoczeniu dwóch języków. Mam nadzieję, że pozwoli im to zrozumieć dlaczego dwujęzyczni zachowują się w taki, a nie inny sposób, np. daczego jeden język staje się u nich dominujący, dlaczego łączą dany język z konkretną osobą, a w niektórych sytuacjach mieszają języki itp. Początkowo temu celowi miały służyć książki – napisałem ich na ten temat w sumie pięć, blog jednak może dotrzeć do znacznie większej liczby osób. Przez pięć lat "Life as a bilingual" odwiedziło 800 tys. osób, o takiej liczbie czytelników nie mógłbym nawet marzyć w kontekście moich książek.

Istnieje także potrzeba stworzenia internetowego zasobu na temat osób dwujęzycznych, dorosłych i dzieci, do którego osoby zainteresowane mogłyby zawsze zajrzeć. Jak dotąd "Life as a bilingual" składa się z ponad 100 postów, które mogą stanowić punkt odniesienia dla każdego bez względu na miejsce zamieszkania (por. spis treści).

Co stanowi największą trudność, gdy pisze pan post popularyzujący naukę?

Uwielbiam wyzwanie, jakim jest przedstawienie za pomocą 800-1000 słów esencji problemu, i tym samym chciałbym podziękować – z opóźnieniem – moim nauczycielom angielskiego z czasów mojej młodości spędzonej w Anglii, którzy kazali nam co tydzień pisać „streszczenia”. Nie lubiłem tego, ale te ćwiczenia okazały się niezwykle przydatne, gdy trzeba streścić dwa trzy artykuły naukowe w tak krótkim tekście.

Jako że blog opisuje wiele aspektów życia dwujęzycznych dorosłych i dzieci, często muszę zadać sobie wiele trudu przygotowując posty, które nie dotyczą bezpośrednio mojej specjalizacji. Wymaga to przeczytania wielu artykułów naukowych, kontaktu z jednym, albo dwoma badaczami a następnie napisania posta w taki sposób, aby czytało się go jak ciekawą historię. To znacznie więcej roboty niż mogłoby się wydawać.

Jest jeszcze kwestia znalezienia zdjęcia pasującego do posta, bo Psychology Today wymaga, aby postom towarzyszyły ilustracje. Nie tylko musi ono być adekwatne do treści, ale trzeba też uzyskać do niego prawa, co nie zawsze jest łatwym zadaniem!

Jakimi cechami powinien charakteryzować się udany post.

Udane posty to takie, które dobrze opisują dany temat, w których jest jasne przesłanie, dane są jednoznaczne i po przeczytaniu których mamy wrażenie, że nasza wiedza na temat osób dwujęzycznych, dorosłych czy dzieci, poszerzyła się. Niekoniecznie to te posty uzyskują one największa oglądalność. Np. w poście Perceptual insensibility in a second language pokazuję, że osoba dorosła nabywająca drugi język może nie przyswoić sobie pewnych mechanizmów (lub przyswoić tylko częściowo) związanych z przetwarzaniem drugiego języka. Oczywiście, dorośli używają innych sposobów i będą przetwarzać go w stopniu zadowalającym, ale będą to inne sposoby niż w przypadku osób młodszych. Ten post, pomimo że został oparty na twardych dowodach, miał niezłą oglądalność, ale nie tak dobrą, jak oczekiwałem.

Z drugiej strony, posty, które określiłbym po prostu jako „zadowalające”, cieszyły się olbrzymim powodzeniem. Za przykład może posłużyć Those incredible interpreters – post, który był najpopularniejszy wpisem na blogu i przeczytało go około 75 tys. użytkowników. Najwyraźniej tłumacze poczuli się dowartościowani i przekazywali go dalej.

Posty, których pisanie sprawiło mi przyjemność to te, które dotyczą w sposób bardziej bezpośredni konkretnych ludzi: jeden jest o o parze wybitnych naukowców (The rose), a drugi o osobie, którą bardzo bym chciał spotkać, gdy mieszkała w Paryżu ze swoim mężem (Falling in love with a culture and a language); należy do nich także list, jaki napisałem do mojego pierwszego wnuka wkrótce po jego urodzeniu (Born to be bilingual).

Dlaczego uważa pan, że odkrycia naukowe dotyczące dwujęzyczności powinny być popularyzowane wśród szerokiej publiczności?

Po pierwsze, język jest częscią naszego życia codziennego i ludzie powinni być poinformowani, o odkryciach naukowych z nim związanych. Następnie, skoro połowa ludzkości jest dwujęzyczna – a badania nad osobami dwujęzycznymi jak dotąd były stosunkowo nieliczne w stosunku do badań nad jednojęzycznymi – mamy obowiązek informowania o wynikach naszych badań nie tylko naszych kolegów po fachu, ale także wszystkie osoby, które mogłyby być nimi zainteresowane.

Jestem także przekonany, że niektóre odkrycia mogą zmienić nastawienie wobec tych, którzy żyją używając dwóch lub więcej języków, a także sposób, w jaki są wychowywane i edukowane dzieci dwujęzyczne. Oto przykład: wiemy od pewnego czasu, że dzieci dwujęzyczne znają tyle samo słów, co ich jednojęzyczni rówieśnicy, gdy weźmiemy pod uwagę oba znane im języki, ale już niekoniecznie, gdy są testowani w każdym z języków z osobna. Dlaczego? Po prostu dlatego, że mają oni kontakt z tymi językami w różnych otoczeniach i z innymi ludźmi – nazwałem to Zasadą Komplementarności. Zetkną się oni z określonymi słowami w kontekście, w którym tylko używają tylko jednego z tych języków, a to ogranicza liczbę słów, które nabędą w każdym z nich (por. post znajdujący się tu).

Zasada Komplementarności, termin, który ukułem przed ponad dwudziestu laty, stosuje się do wielu innych fenomenów związanych z dwujęzycznością, np. najwyższego stopnia, do jakiego ktoś jest w stanie opanować obcy język (przynajmniej na poziomie leksykalnym), zautomatyzowanych zachowań językowych takich, jak liczenie czy modlitwa (liczymy i modlimy się często tylko w jednym języku), potrzeba zmiany języka, gdy „niewłaściwy język” jest w użyciu, problemy osób dwujęzycznych w tłumaczeniu itp.

Jakich udzieliłby pan porad naukowcom chcącym przedstawić badania w postaci ciekawych i łatwych w czytaniu postów?

Nie każdy rodzaj badań ma bezpośredni wpływ na życie codzienne i trzeba to zaakceptować. Ale niektóre odkrycia mogą odgrywać rolę życiu osób dwujęzycznych, albo dzieci mówiących na co dzień w dwóch językach, a inne znowu mogą zmienić nastawienie wobec dwujęzyczności.

Powinniśmy więc spróbować zapoznać z nimi szeroką publiczność.

Osoba, która pisze o odkryciach musi posiadać kompletną wiedzę na ich temat i musi być w stanie umiejscowić je w kontekście, a wszystko to nie nadużywając żargonu; powinna także pokazać wpływ, jaki odkrycie to wywrze na życiu codziennym. To nie jest łatwe zadanie, ale jeśli badacz jest także dobrym wykładowcą i lubi tłumaczyć studentom, istnieją spore szanse, że poradzi sobie z napisaniem ciekawego i klarownego posta.

Czy sądzi pan, że popularyzacja wiedzy powinna być obowiązkiem każdego badacza?

Wierzę, że powinniśmy, jako czynni naukowcy, informować szeroką publiczność o naszych badaniach. Przez długi czas było to pozostawione wyspecjalizowanym dziennikarzy, którzy nie zawsze są w stanie zrozumieć specyfikę dziedziny, ktorą się zajmują, w takim stopniu, jak osoby zaaangażowane w tą dziedzinę bezpośrednio. Niektórzy dziennikarze mogą wręcz „podkręcać” swoje artykuły, co na dłuższą metę przynosi nauce więcej szkody niż pożytku. Daję tego przykład w tym poście: Does processing differently mean more efficiently? I dlatego, powinnością badaczy jest przemawiać do świata zewnętrznego w w jasny, zrozumiały i wyważony sposób, aby ich odkrycia, przynajmniej te najważniejsze stały się częścią wiedzy ogólnej.

Czy może pan podać kilka przykładów, w jaki wpływ odkrycia w dziedzinie dwujęzyczności miały na życie codzienne?

Takie przykłady można mnożyć, ale podam jeden. Gdy zacząłem badania nad językiem migowym, zrozumiałem, że wielu Głuchych było w rzeczywistości osobami dwujęzycznymi, władając językiem migowym oraz mówionym, zazwyczaj w jego odmianie pisanej. Przyjrzałem się temu bliżej i doszedłem do wniosku, że edukacja głuchych dzieci powinna być dwujęzyczna. Optymalna kombinacja języka migowego i mówionego pozwoli tym dzieciom zaspokoić swoje potrzeby, czyli komunikować się z rodzicami (najpierw w języku migowym, a później w także za pomocą języka mówionego), rozwinąć swoje zdolności poznawcze, posiąść wiedzę o świecie, komunikować się z otoczeniem i przystosować się do obu kultur. To skłoniło mnie do napisania krótkiego tekstu „Prawo dziecka głuchego do dwujęzyczności”, który był czytany na całym świecie i został przetłumaczony na 35 jęyzków. Wspominam to w jednym z postów, które można przeczytać na moim blogu (kliknij tu).

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Ewa Haman

François Grosjean jest emerytowanym profesorem Uniwersytetu w Neuchâtel w Szwajcarii.

Strona www: http://francoisgrosjean.ch/

Blog: https://www.psychologytoday.com/blogger-home

Copyright by François Grosjean